poniedziałek, 11 lutego 2019

Szkatułka ze starego pałacu

W zamyśle miała wyglądać jak drogocenna, stara, rodowa pamiątka ze starego XVII-wiecznego dworu. Taka, która przetrwała powstania, wojny i zawieruchy historii.



Złoto. Podstawą jest złoto. Cały korpus szkatułki jest z przyciemnianego, postarzanego, przetartego szlagmetalu. Do tego barokowe zawijasy i kwiatowy wzór pokryty grubą warstwą błyszczącego lakieru, przypominający powierzchnię starego kafla lub porcelanę.




Przez pomyłkę udało mi się stworzyć ciekawy efekt. Przyciemniałam i przyciemniałam szlagmetal za pomocą bitumenu z Judei, aż nagle uznałam, że całość jest bura i za ciemna... Przetarłam mocno powierzchnię grubym papierem ściernym, dzięki czemu powstały niezwykle ciekawe przetarcia na złocie. Spodobało mi się to, ale nadal czegoś brakowało. Pochlapałam pudełko czarną, zieloną i białą farbą i to było to! O ten efekt mi właśnie chodziło! Całkiem niespodziewanie uzyskałam nadgryzioną zębem czasu fakturę. Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii, czy wygląda to dobrze? Czy jest spójne z charakterem pudełeczka?













I jak? Czy przesadziłam po raz kolejny - za dużo złota, za bardzo barokowo, kto dziś chciałby mieć ją w swoim salonie? A może jednak komuś spodoba się szkatułka, która wygląda jakby została odziedziczona po prababci - hrabinie ze starego dworku?

Płynące złotem zdjęcia jak zawsze obrobiła dla Was moja nieoceniona córka Ola ❤

2 komentarze: